Dane TU Zdrowie wskazują, że co piąty pracownik posiadający ubezpieczenie w tym towarzystwie decyduje się na włączenie do polisy zdrowotnej członków swojej rodziny, tj. współmałżonka lub partnera życiowego i/lub dzieci. Co ciekawe, dzieci w wieku szkolnym i młodsze stanowią w tej chwili około 13% wszystkich ubezpieczonych.
Dane TU Zdrowie wskazują, że co piąty pracownik posiadający ubezpieczenie w tej firmie decyduje się na włączenie do polisy zdrowotnej członków swojej rodziny.
– Ubezpieczeni sami decydują o zakresie polisy i o jej wariantach, a z naszych danych wynika, że wiele osób posiadających rodziny decyduje się na włączenie do ubezpieczenia zarówno swoich współmałżonków, jak i dzieci, które stanowią coraz większy odsetek osób korzystających ze świadczeń gwarantowanych przez TU Zdrowie. O korzyściach z takiego rozwiązania może świadczyć choćby fakt, że tylko w tym roku przeszło 80% wszystkich domowych wizyt lekarskich udzielonych za pośrednictwem TU Zdrowie dotyczyło właśnie dzieci i młodzieży do 17 roku życia. Popularne w tej grupie wiekowej są także szczepienia ochronne, konsultacje i e-konsultacje lekarskie, a także zabiegi lekarskie i pielęgniarskie, np. krioterapia dermatologiczna czy dermatoskopia, płukanie uszu, założenie opatrunku gipsowego ortopedę czy pobranie materiału do analizy, zmiana opatrunku, iniekcja domięśniowa i zdejmowanie szwów – mówi Teresa Domańska, Dyrektor Biura Ubezpieczeń TU Zdrowie.
Ubezpieczyciel zaznacza, że z możliwości rozszerzenia pakietu ubezpieczeniowego o członków rodziny może skorzystać każdy posiadacz pracowniczej polisy TU Zdrowie. By to zrobić wystarczy wprowadzić dane współmałżonków czy dzieci poprzez moduł e-Deklaracji w Panelu Ubezpieczonego. W kolejnym kroku należy wybrać wariant ubezpieczenia w zależności od potrzeb. Warto zaznaczyć, że włączenie do ubezpieczenia członków rodziny nie wymaga przekazywania kopii żadnych dokumentów. Konieczne jest jedynie wygenerowanie oświadczenia potwierdzającego wolę przystąpienia do ubezpieczenia oraz zaakceptowanie wysokości składki, która będzie potrącana z pensji przez pracodawcę.
– Takie rozwiązanie daje wiele korzyści, szczególnie w dobie wydłużających się kolejek do lekarzy i świadczeń w publicznych placówkach medycznych. Wizyty u lekarzy specjalistów w ramach ubezpieczenia w TU Zdrowie nie wymagają skierowań od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Maksymalny czas oczekiwania na wizytę i odległość placówki udzielającej świadczenie od miejsca pobytu są natomiast dokładnie określone w umowie ubezpieczenia – podkreśla Teresa Domańska.
TU Zdrowia podkreśla, że ubezpieczeni, którzy chcą skorzystać ze świadczeń zdrowotnych, nie muszą ograniczać się wyłącznie do placówek współpracującymi z ubezpieczycielem. Klienci mogą wybrać lekarza na własną rękę, wystarczy po wizycie wypełnić elektroniczny wniosek i poprzez aplikację przesłać zdjęcie lub skan rachunku za udzieloną pomoc. W takiej sytuacji ubezpieczyciel zwróci koszty konsultacji i ewentualnej diagnostyki czy zabiegów w ciągu kilku dni od zgłoszenia. Tego typu rozwiązanie daje dużą swobodę i właściwie nieograniczony dostęp do wszystkich placówek w kraju, które świadczą komercyjne usługi medyczne.
Przypominamy, że umowa ubezpieczenia zdrowotnego w TU Zdrowie standardowo zapewnia refundację kosztów wizyty u dowolnego lekarza. Natomiast wysokość świadczenia uzależniona jest od warunków umowy i może wynosić nawet 100% wartości zrealizowanych usług.
Źródło: TU Zdrowie
Budowa domu to proces, który niewątpliwie wymaga czasu, kapitału i dobrej organizacji. Niestety zdarzenia losowe,…
Allianz ponownie potwierdził globalną pozycję lidera w branży ubezpieczeniowej. W rankingu Brand Finance Global Brands 2026 marka odnotowała…
InterRisk zwraca uwagę na rosnącą liczbę e-rowerów, hulajnóg i UTO w polskich miastach. Coraz częściej pojawiają…
UNIQA zaprezentowała nową odsłonę portalu UNIQA Bliżej, który od półtora roku pełni funkcję zaplecza informacyjnego…
Statystyki bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce są najlepsze od lat. Dane Komendy Głównej Policji pokazują,…
Ferie to czas, gdy Polacy ruszają nie tylko na stoki, ale też i do ciepłych krajów. Niestety…