W 2026 roku agencja ubezpieczeniowa wygrywa najczęściej nie „najtańszą składką”, tylko spokojem w procesie: terminowe wznowienia, porządek w dokumentach (APK i RODO), szybkie domykanie spraw i przewidywalne rozliczenia, szczególnie kiedy działa się w sieci placówek.
O tej „niewidocznej” stronie pracy rozmawiamy z Kamilą Zapasek z SuperUbezpieczenia.pl.
Z czego składa się Pani rola w zarządzaniu biurami własnymi. Co jest sprzedażą, a co jest operacją?
W sieci placówek nie da się tego rozdzielić grubą kreską. Sprzedaż to wynik, relacja i doradztwo. Operacje to cała reszta, dzięki której ten wynik da się powtarzać: standardy pracy, porządek w danych, pilnowanie wznowień, dokumenty (APK/RODO), organizacja pracy ludzi, wdrożenia i na koniec rozliczenia.
Z perspektywy SuperUbezpieczenia.pl to ma sens tylko jako „jeden system”: multiagencja ma dać warunki (oferta, wsparcie, szkolenia, proces), a placówki mają dowieźć jakość i wyniki bez codziennego gaszenia pożarów. I tu uczciwie: sama oferta TU nie wystarczy, jeśli operacja kuleje. Dlatego w modelu współpracy mocno akcentujemy wsparcie i narzędzia, a nie wyłącznie produkty.
Operacyjnie pomaga mi to, że większość rzeczy mam w jednym miejscu. Program SuperAgent z którego korzysta nasza multiagencja to CRM + kalkulator, wznowienia, raporty i rozliczenia. Gdy wszystko ląduje w jednym narzędziu, to ja tylko zarządzam procesem.
Jaki proces w agencji ma największe ryzyko błędu: wznowienia, dokumentacja, rozliczenia czy coś innego?
Największe ryzyko mają procesy masowe, powtarzalne. Jeden błąd i nagle robi się sto podobnych błędów. U mnie to są trzy obszary: wznowienia, dokumentacja i rozliczenia.
Wznowienia, bo błąd widać od razu: klient nie dostaje oferty na czas albo dostaje chaos komunikacyjny. Automatyczne wznowienia i powiadomienia SMS/e‑mail zdejmują „pilnowanie terminów” z ludzkiej pamięci i robią z tego proces.
Dokumentacja, bo w sporze albo kontroli liczy się to, czy potrafimy odtworzyć, co zrobiliśmy: czy była APK, czy przekazaliśmy obiektywną informację o produkcie, czy mamy zgody i podstawy do kontaktu. I tu nie ma co udawać: art. 8 ustawy wymaga określenia wymagań i potrzeb klienta oraz podania obiektywnych informacji o produkcie. UKNF dodatkowo wskazuje, że obiektywna informacja o produkcie powinna być przekazywana w udokumentowanej formie nie „tylko ustnie”.
Rozliczenia, bo koszt jest wewnętrzny: czas, nerwy, korekty, spory. Im większa struktura, tym bardziej boli, gdy rozliczenia nie opierają się o jedno źródło prawdy, np. pliki prowizyjne TU i jasne reguły. W SuperAgencie rozliczenia są opisane właśnie jako oparte o pliki prowizyjne oraz reguły działające na datę wystawienia polisy, z generowaniem zestawień dla pracowników.
Jak zmieniła się praca agencji przez ostatnie lata pod kątem obowiązków dokumentacyjnych i APK?
Dziś agent jest oceniany nie tylko po relacji i wyniku, ale też po jakości procesu. APK nie jest „opcją”, tylko częścią obowiązku: art. 8 mówi o wymaganiach i potrzebach klienta oraz o obiektywnej informacji o produkcie przed zawarciem umowy.
Jest też praktyka kontroli: KNF publikuje standardowy zakres kontroli pośredników i wprost wskazuje, że sprawdzane mogą być m.in. sposób/forma APK oraz narzędzia wykorzystywane do jej przeprowadzenia. To jest bardzo konkretna informacja dla agentów: „narzędzie” i „forma” to temat audytowalny.
Dlatego w praktyce wolę APK „w procesie”, a nie jako skan gdzieś w mailu. W naszej pracy pomaga to, że w SuperAgencie mamy wsparcie APK i rozwiązania zdalne, przy czym uczciwa uwaga: zdalne APK trzeba mieć dobrze ustawione i używane konsekwentnie, bo papierologia bez treści nikogo nie broni.
Jak wygląda u Was standard obsługi klienta: od pierwszego kontaktu do polisy i później do wznowienia?
Zaczyna się banalnie: od jakości danych. Jeśli na wejściu klient i pojazd są zapisane „na pół gwizdka”, to później wszystko jest ręczne: poprawki, telefony itd. Dlatego zależy mi, żeby rekord klienta powstawał od razu przy kalkulacji, a nie „kiedyś”.
Drugi etap to zgodność: APK i RODO. RODO obowiązuje od 25 maja 2018 r., więc nie traktujemy tego jako dodatku, to jest od dawna stały element procesu. Tu rola multiagencji jest praktyczna: szkolenia, standard, wsparcie merytoryczne, żeby agent nie musiał wszystkiego wymyślać sam.
Trzeci etap to wznowienia, i tu nie ma dyskusji: to ma być proces. Automatyczne wznowienia, przypomnienia i statusy robią różnicę, bo wiemy, kto ma sprawę, kiedy idzie kontakt i co jeszcze blokuje wysyłkę (np. brak danych).
W którym momencie zdecydowaliście, że ręczne pilnowanie wznowień nie skaluje się z portfelem?
Wtedy, gdy wznowienia przestają być „listą do przejrzenia”, a stają się równoległym procesem w kilku placówkach. Ręcznie da się obsłużyć tylko określoną liczbę wznowień miesięcznie.
Automatyzacja robi różnicę, bo to nie jest wysyłanie jednego, identycznego SMS-a do wszystkich. Chodzi o ustawienie reguł: ile dni wcześniej, jaki scenariusz kontaktu, kto jest opiekunem i jaki jest status. Wtedy agent i menedżer widzą proces, a nie tylko termin w kalendarzu.
Co konkretnie stało się łatwiejsze dzięki automatycznym wznowieniom i powiadomieniom?
Dwie rzeczy odczuwasz od razu: mniej ręcznego pilnowania terminów i mniej chaosu komunikacyjnego. Zautomatyzowane powiadomienia eliminują sytuacje „kto miał napisać do klienta?”, bo zadanie jest w procesie, a nie w głowie.
Krótki przykład z życia: jeżeli placówka ma [X] polis w obsłudze, to ja nie chcę, żeby agent zaczynał dzień od przeklikiwania kalendarza. Chcę, żeby zaczynał od listy spraw i priorytetów z jasną informacją, co blokuje wysyłkę (np. braki danych). I tu wraca temat podstaw: automatyzacje bez danych i bez zgód po prostu nie działają.
Jak wygląda u Was standard pracy z formalnościami: zdalne RODO i zdalne APK?
Zdalne rzeczy są świetne, ale tylko wtedy, gdy są dowodowe i powtarzalne. W RODO działa u nas prosty schemat: klient dostaje link do formularza, potwierdza to kodem SMS, a agent w czasie rzeczywistym widzi, które zgody są udzielone i pobiera PDF.
Zdalne APK traktuję podobnie: ma pomagać, a nie zamieniać APK w „kliknięcie na szybko”.
Jak w tym wszystkim pomaga SuperAgent w codziennym zarządzaniu placówkami i zespołem?
Widzę to w trzech warstwach.
Pierwsza: agent. Jeśli dane z kalkulacji lądują od razu w CRM, to ograniczamy podwójne wpisywanie i błędy.
Druga: menedżer/sieć. Potrzebuję narzędzi do kontroli formalnej i operacyjnej bez mikrozarządzania każdą placówką.
Trzecia: multiagencja jako organizacja. Tu wchodzą raporty, eksporty, statystyki sprzedażowe oraz komunikacja do struktury tak, żeby standard był jeden.
Co jest najtrudniejsze w rozliczeniach w multiagencji i dlaczego to temat, który wraca co miesiąc?
Trudne jest to, że rozliczenia są jednocześnie „twarde” (plik prowizyjny), „ludzkie” (motywacja i zaufanie) i „procesowe” (korekty, terminy, dostęp). W sieci placówek jesteś w stanie to utrzymać tylko wtedy, gdy rozliczenia są policzalne i odtwarzalne.
Dlatego w rozliczeniach stawiam na podejście oparte o pliki TU, reguły działające na datę wystawienia polisy i automatyczne generowanie zestawień rozliczeniowych. SuperAgent pozwala nam na mnogość wariantów np. stały procent, plany prowizyjne, progi sprzedażowe, modyfikacja stawek z datą obowiązywania oraz zestawienie rozliczeniowe z podziałem na pracowników.
Jak wygląda Wasza praktyczna checklista na zamknięcie miesiąca i co automat zamiast człowieka robi najlepiej?
Checklistę buduję na trzech pytaniach:
Automat najlepiej robi dwie rzeczy: masowo wprowadza i masowo weryfikuje.
Jak dbacie o szkolenia i aktualizowanie wiedzy zespołu, kiedy prawo mówi o minimum godzin rocznie?
To jest temat, który w sieci placówek musi być „na liczniku”. Ustawa wskazuje obowiązek doskonalenia umiejętności, w tym odbywanie co najmniej 15 godzin rocznie szkolenia zawodowego.
Po pierwsze robimy to organizacyjnie: szkolenia produktowe/sprzedażowe i wsparcie ekspertów.
Po drugie: narzędziowo. Jeśli w systemie jest miejsce, gdzie dodajesz zaświadczenie i masz kontrolę nad tym, kto już „wyrobił” godziny, to w sieci placówek to po prostu oszczędza czas.
Co jest kolejnym etapem automatyzacji u Was?
Jesteśmy w trakcie testowania nowej funkcji SuperAgenta – Import polis AI. Dla mnie AI ma pomagać (np. w przepisywaniu danych), ale i tak musi być kontrola jakości, walidacje i jasna odpowiedzialność człowieka.
Gdyby miała Pani opisać w trzech liczbach, co zmieniło się po wdrożeniu standardu pracy (multiagencja + narzędzia), co by to było?
Trzy rzeczy, które naprawdę da się policzyć i porównać:
Dziękuję za rozmowę.
Ja też dziękuję. Jeśli ktoś z agentów szuka multiagencji, która oprócz dostępu do produktów daje realne wsparcie w codziennej pracy (szkolenia, eksperci, pomoc w egzaminach, narzędzia i szybkie rozliczenia), to warto po prostu porozmawiać z SuperUbezpieczenia.pl i zobaczyć, czy ten model pasuje do Waszej agencji.
Artykuł sponsorowany
TUW PZUW finalizuje prace nad nowym ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej dla podmiotów uczestniczących w budowie pierwszej…
LINK4 rozszerza zakres ochrony w ubezpieczeniach komunikacyjnych. W ofercie pojawiają się wyższe limity holowania, dłuższy czas korzystania z…
Ponad 60 proc. polskich kierowców planuje wiosną lub latem 2026 roku turystyczny wyjazd samochodem po…
PZU rozpoczął nową kampanię promującą ubezpieczenia komunikacyjne PZU Auto. Działania potrwają do końca marca i…
UNIQA TFI po raz kolejny potwierdza skuteczność swojej strategii inwestycyjnej. Fundusz Akcji Małych i Średnich Spółek…
Polacy wiedzą, że brak ruchu, zła dieta czy niedobór snu szkodzą sercu, ale w praktyce rzadko…