Zmiany klimatyczne sprawiają, że ryzyko w rolnictwie staje się coraz bardziej złożone. W jednym sezonie rolnicy mierzą się z suszą, przymrozkami, gradobiciami i nawalnymi opadami, a to wymusza zmiany również po stronie rynku ubezpieczeniowego. Coraz większe znaczenie zyskują modele oparte na danych, które mają lepiej odzwierciedlać rzeczywiste warunki panujące na polach.
Rynek ubezpieczeń upraw coraz wyraźniej dostrzega, że dotychczasowe podejście do oceny ryzyka wymaga zmian. Jeszcze kilka lat temu dominowały szkody wywołane pojedynczymi zjawiskami pogodowymi. Dziś coraz częściej kilka niekorzystnych zdarzeń występuje w jednym sezonie, a ich skutki nakładają się na siebie. Problem dotyczy przede wszystkim suszy i przymrozków, ponieważ obejmują rozległe obszary i powodują szkody o zupełnie innej skali niż lokalne gradobicia. I choć obecny system nadal spełnia swoją rolę, to jednak wymaga dostosowania do nowych realiów.
– Nie powiedziałbym, że obecny model ubezpieczeń przestał działać, ale widzę wyraźnie, że nie w pełni odpowiada już strukturze ryzyk, z którymi mamy dziś do czynienia. Ten system powstawał w czasach, kiedy dominowały inne typy zagrożeń – przede wszystkim lokalne zjawiska, takie jak grad czy pojedyncze epizody pogodowe o ograniczonym zasięgu. Dzisiaj kluczowa zmiana polega na skali. Susza czy przymrozki nie są już zjawiskami punktowymi. One obejmują jednocześnie ogromne obszary, czasem setki tysięcy hektarów i to powoduje, że mamy do czynienia z ryzykiem silnie skorelowanym przestrzennie. Dla ubezpieczyciela oznacza to zupełnie inne wyzwania, zarówno w zakresie finansowania szkód, jak i ich likwidacji, bo skala zdarzeń jest po prostu nieporównywalna z tym, co obserwowaliśmy wcześniej – wyjaśnia Michael Lösche, dyrektor VH POLSKA.
Jednym z najtrudniejszych zagrożeń pozostaje susza. Obecnie stosowane rozwiązania opierają się głównie na danych o opadach, jednak zdaniem ekspertów nie pozwalają one właściwie ocenić rzeczywistych strat. Znacznie większe znaczenie ma bowiem dostępność wody dla roślin, na którą wpływa nie tylko ilość deszczu, ale również właściwości gleby oraz warunki pogodowe w całym okresie wegetacji.
– Potrzebujemy modelu, który nie będzie opierał się wyłącznie na danych dotyczących opadów, ale na rzeczywistej dostępności wody dla roślin. To oznacza, że należy analizować nie tylko to, ile deszczu spadło, ale przede wszystkim to, ile tej wody roślina może realnie wykorzystać w danym środowisku. W tym modelu należy jednocześnie uwzględnić wiele parametrów, takich jak temperatura, wiatr, parowanie, promieniowanie słoneczne, a także kluczowe cechy gleby – jej strukturę i zdolność retencji wody – dodaje Michael Lösche.
VH Polska zakłada, że przyszłe rozwiązania będą łączyć dane meteorologiczne i glebowe z kontrolami prowadzonymi w terenie. Niewątpliwie coraz większą rolę odegra również sztuczna inteligencja, która pozwala analizować ogromne zbiory danych i szybciej oceniać ryzyko. Jednak AI nie ma zastępować rzeczoznawców, ale wspierać ich pracę oraz zwiększać precyzję całego procesu.
Miniony sezon pokazał, jak bardzo zmienił się charakter szkód w rolnictwie. W wielu regionach kraju rośliny musiały zmagać się kolejno ze skutkami słabego przezimowania, przymrozkami, niedoborami wody, falami upałów, a później także z gradobiciami i deszczami nawalnymi. Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w północno wschodniej Polsce oraz w pasie centralnym kraju, gdzie niekorzystne zjawiska występowały jedno po drugim. Takie warunki utrudniają ocenę szkód, ponieważ rzeczoznawcy muszą oddzielić wpływ poszczególnych czynników i określić, w jakim stopniu każdy z nich wpłynął na wysokość strat. Ekspert VH Polska wskazuje, że ten sezon najlepiej pokazuje, z jakimi wyzwaniami będzie musiał mierzyć się rynek w kolejnych latach.
– Najważniejszy wniosek, jaki widzę po tym sezonie, to fakt, że ryzyko klimatyczne coraz częściej działa kaskadowo. Jedno zjawisko nie występuje już w izolacji – ono uruchamia kolejne, a końcowy efekt jest sumą wielu czynników. Coraz bardziej widzę też, że rolnicy rozumieją, iż część ryzyka zawsze pozostaje po ich stronie, niezależnie od ubezpieczenia. Bardzo duże znaczenie mają decyzje agrotechniczne – i w wielu przypadkach to one przesądzają o różnicy między dobrym a słabym sezonem – podsumowuje Dawid Chwirot, ekspert agro VH Polska.
Źródło: VH Polska
Coraz więcej kierowców zabiera rowery na wakacyjne wyjazdy, ale nie wszyscy wiedzą, że w części…
Nie każdy wie, że prywatne ubezpieczenia zdrowotne zapewniają dostęp do lekarza również podczas wakacyjnych wyjazdów…
TUZ Ubezpieczenia rozszerzyło zakres prowadzonej działalności o reasekurację. W związku z tym spółka zmieniła nazwę na TUZ…
Choć liczba ślubów w Polsce spada, rynek usług weselnych nadal pozostaje wart dziesiątki tysięcy złotych…
Prudential w Polsce zaktualizował ofertę umów dodatkowych. Zmiany wprowadzone przez ubezpieczyciela obejmują szerszy zakres ochrony, nowe…
Na Giełdzie Papierów Wartościowych zadebiutował Poland Corporate Bond Financials Index (POLCBF), przygotowany przez GPW Benchmark pod merytorycznym patronatem TFI…