Wypadek lub kolizja zawsze wywołuje stres. Niestety czasami kierowca podejmuje wówczas najgorszą z możliwych decyzji i odjeżdża. Brakuje odwagi, panuje chaos albo pojawia się nadzieja, że nikt nie zauważy. Jednak ucieczka z miejsca zdarzenia to nie tylko problem moralny. Tego typu krok niesie ze sobą poważne konsekwencje prawne i finansowe.
Celem obowiązkowego ubezpieczenia OC jest szybkie wyrównanie strat osobom poszkodowanym w zdarzeniu drogowym. System został zaprojektowany tak, aby poszkodowany otrzymał odszkodowanie niezależnie od postawy sprawcy. Dlatego ubezpieczyciel lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) pokrywa koszty naprawy pojazdu, leczenia czy innych strat nawet jeśli kierowca odjechał z miejsca zdarzenia. Dopiero po zakończeniu likwidacji szkody rozpoczyna się kolejny etap. Towarzystwo ubezpieczeniowe lub UFG kieruje do sprawcy żądanie zwrotu wypłaconych kwot. Mechanizm ten, zwany regresem nie ma górnego limitu. A jak podaje UFG naprawa auta, leczenie, rehabilitacja czy renta dla poszkodowanego mogą sięgać milionów złotych. Dlatego ucieczka z miejsca zdarzenia niesie ze sobą poważne konsekwencje finansowe.
Jak wspominaliśmy, największym zagrożeniem dla kierowcy, który odjechał jest roszczenie regresowe. Dlaczego? Ubezpieczyciel ma prawo odzyskać całość wypłaconych świadczeń. A nawet pozornie drobna stłuczka może przekształcić się w roszczenia rzędu kilkuset tysięcy złotych. Szczególnie, gdy uwzględni się leczenie, rehabilitację oraz rekompensaty dla poszkodowanych. Warto też mieć na względzie to, że identyfikacja sprawcy jest obecnie znacznie łatwiejsza. Monitoring miejski, kamery prywatne, nagrania z wideorejestratorów oraz zgłoszenia świadków praktycznie uniemożliwiają anonimowość. Co więcej, ucieczka z miejsca zdarzenia automatycznie uruchamia odpowiedzialność karną. Osobie, która podejmie taką decyzję grożą grzywny, zakaz prowadzenia pojazdów, a w skrajnych przypadkach kara pozbawienia wolności.
Przepisy jasno określają, co należy zrobić po kolizji lub wypadku. Pojazd powinien zostać zatrzymany, a sytuacja dokładnie oceniona. Trzeba upewnić się, czy ktoś nie potrzebuje pomocy i w razie wątpliwości wezwać odpowiednie służby. Policja sporządza dokumentację, która zarówno ogranicza ryzyko sporów, jak i ułatwia dalsze działania ubezpieczycieli.
Nie zapominajmy też, że na rynku znajdziemy wiele narzędzi do szybkiego zgłoszenia szkody, takie jak infolinie, formularze online czy aplikacje mobilne. Od września można także korzystać z aplikacji mStłuczka, która dodatkowo usprawnia cały proces zgłaszania szkód komunikacyjnych. Praktyka pokazuje, że wczesny kontakt z ubezpieczycielem porządkuje przebieg likwidacji i zmniejsza ryzyko komplikacji. A ucieczka z miejsca zdarzenia zaburza ten porządek i zamienia zwykłą kolizję w czyn o charakterze przestępczym. Co więcej, każdy kolejny krok w takiej sytuacji generuje rosnące koszty i sankcje, które mogą wielokrotnie przewyższyć wartość pierwotnej szkody. Dlatego nie warto ryzykować.
Źródło: opracowanie własne
PZU i Toyota Insurance Services rozpoczynają współpracę przy nowym programie ubezpieczeniowym dla użytkowników hybryd. Od teraz kierowcy…
Od 3 czerwca obowiązują nowe przepisy dotyczące dzieci i młodzieży korzystających z rowerów, hulajnóg elektrycznych…
Generali Polska znalazło się w gronie organizacji wyróżnionych w tegorocznej edycji badania Diversity IN Check. Certyfikat przyznawany przez…
TUW PZUW został partnerem projektu „Perspektywy Polskiej Przedsiębiorczości” realizowanego przez Rzeczpospolitą. Raport przygotowany w ramach inicjatywy…
Warta przekazuje ponad 100 tys. zł z dla lokalnych jednostek OSP z terenów dotkniętych majowym…
Generali porządkuje globalną działalność związaną z assistance i świadczeniami pracowniczymi. Grupa zaprezentowała markę Redion, pod którą połączono Europ Assistance…