Fuzja, przejęcie lub wydzielenie spółki mogą oznaczać konieczność ponownego ustalenia warunków grupowego ubezpieczenia na życie. Niestety, jeśli umowa nie uwzględnia zmian w strukturze firmy pracownicy mogą czasowo stracić ochronę. Wówczas pojawia się również ryzyko ponownej karencji. 

Fuzje zmieniają warunki ochrony 

W pierwszym półroczu 2026 roku na polskim rynku doszło do 158 fuzji i przejęć. Z danych Navigator Capital i Fordata wynika, że w całym 2025 roku przeprowadzono 330 takich transakcji. W ich trakcie uwaga firm skupia się zwykle na kwestiach finansowych, prawnych i organizacyjnych. Niestety grupowe ubezpieczenie na życie może wówczas zostać pominięte, choć skutki takiej decyzji odczują przede wszystkim pracownicy. A skala problemu jest znacząca. Według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń na koniec pierwszego kwartału 2026 roku liczba osób objętych grupowym ubezpieczeniem na życie wzrosła o 6 procent, a składka przypisana brutto zwiększyła się o 4 proc. Ubezpieczenie na życie posiada już prawie 26 mln osób, a 57 proc. z nich korzysta z ochrony grupowej. Oznacza to, że takie polisy obejmują około 14,8 mln pracowników. 

– Kiedy myślimy o ciągłości działania w trakcie fuzji i przejęć, w pierwszej kolejności przychodzą nam do głowy plany awaryjne na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń, a także szkód czy przerw w łańcuchu dostaw, awarii systemów IT lub linii produkcyjnych albo innych zdarzeń losowych. Rzadziej pamiętamy o wymiarze ludzkim, czyli o tym, jak organizacja radzi sobie z chorobą, wypadkiem czy śmiercią pracownika, a także z reorganizacją własnej struktury w takich przypadkach. A to właśnie w tym obszarze ubezpieczenia grupowe, choć najczęściej kojarzone tylko z benefitami pracowniczymi, mają kluczowe znaczenia. Są jednym z narzędzi zarządzania ryzykiem operacyjnym – wskazuje Tomasz Kaniewski, Dyrektor Biura Ubezpieczeń na Życie w EIB SA. 

Karencja wraca po transakcji 

Problem pojawia się wtedy, gdy pracownik w wyniku fuzji, przejęcia lub wydzielenia spółki formalnie zmienia pracodawcę. Praktyka pokazuje, że ochrona nie zawsze przechodzi automatycznie do nowego podmiotu. Niestety, jeśli takie rozwiązanie nie zostało zapisane w umowie konieczne może być przygotowanie kolejnego programu ubezpieczeniowego. Co więcej, dodatkowe trudności powstają wtedy, gdy łączące się firmy korzystają z ofert różnych towarzystw. Jedna lub obie umowy mogą zostać wygaszone, a warunki nowej ochrony trzeba negocjować od początku. Pracownik przystępuje wówczas do kolejnej polisy grupowej, co może oznaczać ponowną karencję. W tym czasie część świadczeń pozostaje niedostępna albo zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela jest ograniczony. Istotną kwestią jest to, że zmiana warunków nie wynika z decyzji zatrudnionego. Utrata wcześniej wypracowanej ochrony może, więc osłabić jego zaufanie do pracodawcy, zwłaszcza że fuzje i przejęcia same w sobie często wywołują niepewność wśród załogi. 

– Firmy, które rosną przez przejęcia albo regularnie tworzą spółki celowe, powinny myśleć o ubezpieczeniu grupowym w kategoriach struktury korporacyjnej. Jeśli tego typu scenariusze zostaną z góry uwzględnione w umowie z ubezpieczycielem, nie wiąże się to z koniecznością budowania programu ochrony od podstaw. Co jest czasochłonne i często pomijane w planowaniu – mówi Tomasz Kaniewski z EIB SA. 

Regularna weryfikacja programu ubezpieczeniowego 

Grupowe polisy na życie są dziś rozbudowanymi produktami. Mogą obejmować skutki wypadków, hospitalizacji, operacji i poważnych zachorowań. Ubezpieczyciele oferują także pakiety rodzinne, onkologiczne, kardiologiczne oraz dodatkową opiekę medyczną. Dzięki temu pracownicy mogą dopasować zakres ochrony do swoich potrzeb. Niewątpliwie samo zawarcie umowy nie wystarcza. Program powinien być regularnie sprawdzany pod kątem zmian zachodzących zarówno w firmie, jak i w strukturze zatrudnienia. Brak reklamacji nie musi oznaczać, że zakres polisy jest właściwy. Pracownicy mogą nie znać dostępnych świadczeń, a część luk ujawnia się dopiero po wystąpieniu poważnego zdarzenia. 

– Chciałbym też zaznaczyć, że weryfikacja, czy zakres posiadanej ochrony grupowej odpowiada rzeczywistym potrzebom organizacji i pracowników, powinna być procesem cyklicznym, a nie jednorazową decyzją podejmowaną przy pierwszym wdrożeniu benefitu lub zmianie struktury firmy. Firmy zbyt często zakładają, że skoro program działa od lat bez zastrzeżeń, to znaczy, że jest dobrze dopasowany. W rzeczywistości brak reklamacji nie oznacza braku luk. Oznacza czasem po prostu, że pracownicy nie wiedzieli, z czego mogliby skorzystać, albo że dane ryzyko po prostu jeszcze się nie zmaterializowało. Regularny przegląd programu, najlepiej razem z przedstawicielami pracowników, pozwala wychwycić te luki, zanim zrobi to za nas trudne zdarzenie losowe – wskazuje Tomasz Kaniewski z EIB SA. 

Podczas przeglądu warto zweryfikować wysokość sum ubezpieczenia, zakres terytorialny i dostępność placówek medycznych. Znaczenie mają też planowane zmiany właścicielskie oraz wiedza pracowników o przysługujących im świadczeniach. Coraz częściej programy grupowe są więc analizowane wspólnie przez działy HR, finansowe i zespoły odpowiedzialne za zarządzanie ryzykiem. 

Źródło: EIB SA, brandscope.pl