Zimowe kurorty kuszą świetnymi trasami i ofertą gastronomiczną tuż przy stokach. Grzane wino czy piwo po zjeździe dla wielu wydają się nieszkodliwym elementem wypoczynku. Problem zaczyna się, gdy po alkohol sięga osoba, która planuje dalszą jazdę. Prawo jest jednoznaczne, a konsekwencje mogą sięgać znacznie dalej niż mandat. 

Jazda na nartach po alkoholu a przepisy 

Polskie regulacje jasno wskazują, że na zorganizowanych terenach narciarskich obowiązuje zasada trzeźwości. Wynika ona z ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach oraz na zorganizowanych terenach narciarskich. Dlatego narciarz lub snowboardzista znajdujący się pod wpływem alkoholu popełnia wykroczenie, niezależnie od wypitej ilości. Co istotne, przepisy nie wprowadzają tu żadnego marginesu tolerancji. Ustawodawca zrównał odpowiedzialność osób poruszających się po stoku w stanie nietrzeźwości z innymi zachowaniami, które stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia. W praktyce oznacza to grzywnę, a w razie wypadku również dalsze konsekwencje prawne. Nie każdy też wie, że z punktu widzenia rynku ubezpieczeń, zdarzenie spowodowane po alkoholu zwykle wyłącza odpowiedzialność standardowej polisy. 

Konsekwencje wypadku na stoku 

W przypadku kolizji lub poważniejszego wypadku na stoku służby porządkowe mają prawo zbadać stan trzeźwości uczestników zdarzenia. Za osobę nietrzeźwą uznaje się tę, u której stężenie alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila lub odpowiedni poziom w wydychanym powietrzu. Warto pamiętać, że nawet niewielka dawka alkoholu może wpłynąć na refleks i ocenę sytuacji. W warunkach górskich bywa to szczególnie groźne. I choć mandat za jazdę na nartach po alkoholu może sięgać kilkuset złotych, to tylko część problemu. Sprawca wypadku może zostać obciążony kosztami akcji ratunkowej, a przy poważnych skutkach również odpowiedzialnością karną. Dla poszkodowanych oznacza to często brak wypłaty świadczeń z polisy sprawcy. 

Ubezpieczenie narciarskie a klauzula alkoholowa 

Wyjazd na narty bez odpowiedniego ubezpieczenia to dziś duże ryzyko. Polisa turystyczna powinna obejmować koszty leczenia, ratownictwa oraz OC w życiu prywatnym. Dla narciarzy rekomendowana suma gwarancyjna kosztów leczenia to co najmniej 40 tysięcy złotych. Ubezpieczenie OC ma szczególne znaczenie na zatłoczonych stokach, zwłaszcza za granicą. Co więcej, w niektórych krajach jego posiadanie jest obowiązkowe. Warto mieć świadomość, że na rynku dostępne są także polisy zawierające tzw. klauzulę alkoholową. Taki zapis może pozwolić na wypłatę świadczeń z NNW lub pokrycie kosztów leczenia, nawet jeśli do zdarzenia doszło po spożyciu alkoholu. Nie oznacza to jednak pełnej ochrony. OC w życiu prywatnym często pozostaje wyłączone, a zakres odpowiedzialności zawsze zależy od zapisów w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU). Dlatego przed zawarciem umowy należy dokładnie sprawdzić warunki i dopytać o sytuacje związane z alkoholem. Niewątpliwie z perspektywy bezpieczeństwa i odpowiedzialności zasada jest prosta. Alkohol i narty to połączenie, które generuje wysokie ryzyko prawne i finansowe. A świadomy wybór polisy oraz trzeźwość na stoku pozostają najlepszą ochroną zarówno dla narciarzy, jak i dla ubezpieczycieli. 

Źródło: PZU SA