W sezonie wiosennych podtopień i powodzi coraz częściej wraca pytanie o to, kto finalnie ponosi koszty ratowania mienia. Eksperci Rzecznika Finansowego przypominają, że obowiązki w tym zakresie leżą po stronie ubezpieczonego, ale ich finansowy ciężar może przejąć ubezpieczyciel. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji? 

Obowiązek ratowania mienia 

Warto zdawać sobie sprawę, że w momencie zagrożenia zalaniem nie ma miejsca na bierną postawę. Ubezpieczający i ubezpieczony mają obowiązek podejmowania działań, które ograniczą skalę szkody. Co istotne, nie jest to jedynie dobra praktyka, ale wymóg wynikający z przepisów. 

– Ubezpieczający ma ścisły obowiązek podejmowania wszelkich czynności w celu ratowania przedmiotu ubezpieczenia, przeciwdziałania szkodzie, a jeżeli szkoda już wystąpi – minimalizacji jej skutków. Ten prawny obowiązek wynika z art. 826 kodeksu cywilnego – podkreśla prof. Dariusz Fuchs z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w nagraniu na kanale YouTube Rzecznika Finansowego. 

Jak wskazują eksperci, obowiązek ten obejmuje zarówno działania prewencyjne, jak i ratownicze. W praktyce oznacza to konieczność szybkiej reakcji, zanim woda wyrządzi pełne szkody. Niestety brak działania może mieć konsekwencje przy likwidacji szkody. 

Koszty działań ratowniczych a odpowiedzialność ubezpieczyciela 

Choć to ubezpieczony podejmuje działania, ich koszty nie zawsze muszą obciążać jego budżet. Ubezpieczyciel ma obowiązek zwrotu uzasadnionych i udokumentowanych wydatków związanych z ratowaniem mienia. Jak podkreśla prof. Fuchs, zwrot może nastąpić do wysokości sumy ubezpieczenia i niezależnie od tego, czy samo działanie przyniosło efekt. Istotne jest to, czy było celowe i uzasadnione. Do kosztów, które mogą podlegać refundacji zalicza się między innymi wypompowanie wody, osuszanie pomieszczeń, interwencje hydrauliczne, doraźne zabezpieczenia budynku, demontaż elementów w celu ograniczenia szkody czy uprzątnięcie zniszczonego mienia. 

– Koszty muszą być racjonalne, mają prowadzić do minimalizowania szkody i powinny być odpowiednio udokumentowane. Dlatego dokumentowanie szkody i podjętych czynności prewencyjnych na rzecz ograniczania rozmiarów szkody ma kluczowe znaczenie dla rozliczenia roszczenia. Unikniemy w ten sposób ewentualnego sporu z ubezpieczycielem – radzi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego. 

W praktyce oznacza to konieczność zbierania faktur, rachunków oraz dokumentacji fotograficznej i wideo. Znaczenie mają także potwierdzenia od służb, jeśli uczestniczyły w działaniach ratowniczych. 

Dokumentacja i granice odpowiedzialności przy likwidacji szkody 

W przypadku szkód spowodowanych przez wodę szczególnie istotne staje się właściwe udokumentowanie wszystkich działań. Ubezpieczyciel analizuje nie tylko samą szkodę, ale także sposób reakcji poszkodowanego. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że brak działań ratowniczych może prowadzić do ograniczenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. A skrajnych sytuacjach, jeśli zostanie udowodnione celowe zaniechanie możliwa jest odmowa wypłaty. 

– Ustawodawca w artykule 826 wyraźnie wskazuje, że jeżeli ubezpieczający albo ubezpieczony zaniecha tych czynności, to ubezpieczyciel może w skrajnym przypadku odmówić wypłaty odszkodowania. Przy czym będzie to możliwe tylko wtedy, gdy udowodni celowe zaniechanie – podkreśla prof. Dariusz Fuchs. 

– W niektórych przypadkach koszty działań prewencyjnych mogłyby zostać pokryte dodatkowo ponad sumę ubezpieczenia, pod warunkiem, że tego typu korzystniejsze niż ustawowe mechanizmy wynikają z umowy lub wzorca umownego szczególnie przez wzgląd na kryteria celowościowe np. jeśli wypłacone odszkodowanie skonsumuje całą sumę ubezpieczenia a podjęcie działań zapobiegawczych było w pełni racjonalne i uzasadnione – dodaje Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego. 

Wątpliwości interpretacyjne w tego typu sprawach nie są rzadkością, dlatego w praktyce poszkodowani często sięgają po wsparcie instytucji takich jak Rzecznik Finansowy

Pełny wykład prof. Dariusza Fuchsa dostępny jest na kanale YouTube Rzecznika Finansowego. 

Źródło: Rzecznik Finansowy