Choć liczba ubezpieczonych podróży zagranicznych rośnie, to część turystów nadal rezygnuje z dodatkowej ochrony. Dane LINK4 pokazują, że najczęściej dotyczy to wyjazdów do krajów położonych blisko Polski, a wielu podróżnych wciąż przecenia możliwości karty EKUZ. 

Bliskie kierunki usypiają czujność 

Z danych LINK4 wynika, że w okresie od marca 2024 r. do marca 2025 r. Polacy ubezpieczyli 68 proc. zagranicznych podróży. Mimo to niemal co trzecia podróż odbywała się bez dodatkowej ochrony. Największą ostrożność turyści zachowują podczas wyjazdów do odległych krajów. Statystyki pokazują, że do USA z polisą wyjeżdża 85 proc. podróżnych, a do Turcji i Egiptu 84 proc. Niewiele niższy wynik notuje Hiszpania, gdzie ochronę wykupuje 77 proc. wyjeżdżających. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku państw sąsiadujących z Polską. Wyjeżdżając do Niemiec, polisę posiada jedynie 42 proc. turystów. W przypadku Czech odsetek ten wynosi 53 proc. Można więc zauważyć, że wraz ze wzrostem odległości od miejsca zamieszkania rośnie również skłonność do zabezpieczania się przed nieprzewidzianymi zdarzeniami. Na decyzje podróżnych wpływa także sposób postrzegania ryzyka. Raport PIU „Świadomość ubezpieczeniowa Polaków 2026” pokazuje, że wielu badanych uważa, iż to inni są bardziej narażeni na nagłe zdarzenia podczas urlopu. Ryzyko zachorowania podczas wakacji ocenili u siebie na 11 proc., a w przypadku innych osób już na 19 proc. Podobne różnice pojawiły się przy pytaniu o możliwość udziału w wypadku podczas wyjazdu. 

EKUZ nie zastąpi pełnej ochrony 

Jednym z najczęściej wskazywanych powodów rezygnacji z polisy jest posiadanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Badanie LINK4 pokazuje, że argument ten pojawia się przy 40 proc. nieubezpieczonych wyjazdów. Jak wiadomo, EKUZ zapewnia dostęp do publicznej opieki zdrowotnej w krajach Unii Europejskiej na zasadach obowiązujących mieszkańców danego państwa. Nie oznacza to jednak całkowicie bezpłatnego leczenia. W wielu krajach pacjenci muszą pokrywać część kosztów świadczeń medycznych z własnej kieszeni. Karta nie obejmuje również szeregu wydatków, które podczas zagranicznego wyjazdu mogą okazać się bardzo kosztowne. Dotyczy to między innymi transportu medycznego do Polski, leczenia prywatnego czy kosztów pobytu opiekuna przy hospitalizowanym pacjencie. 

– Suma i zakres ochrony to najważniejsze parametry, które decydują o tym, czy polisa rzeczywiście zadziała w kryzysowej sytuacji. Hospitalizacja, transport medyczny do Polski, akcja ratownicza. Niska suma może oznaczać, że po wyczerpaniu limitu klient zostaje sam z rachunkami. Dlatego nie warto zaniżać sum ubezpieczenia, różnica w składce między polisą z sumą 200 tys. zł a 500 tys. zł jest często niewielka, a różnica w ochronie bardzo znacząca – mówi Agata Ambroziak-Rogulska. 

Ochrona nadąża za zmianami w podróżowaniu 

Rosnące koszty leczenia za granicą oraz coraz większa popularność dalekich kierunków sprawiają, że oczekiwania klientów wobec polis turystycznych stają się coraz większe. Co istotne, zmienia się także profil podróżnych. Coraz częściej są to osoby odwiedzające egzotyczne kraje i jednocześnie zmagające się z chorobami przewlekłymi. W odpowiedzi na te zmiany LINK4 podniosło sumy ubezpieczenia do 2 mln zł w zakresie kosztów leczenia i assistance oraz do 1 mln zł dla OC w życiu prywatnym. To ważny element ochrony, ponieważ polisa turystyczna może zabezpieczać nie tylko przed skutkami własnego zachorowania czy wypadku, ale także przed finansowymi konsekwencjami szkód wyrządzonych innym osobom. 

– Dzisiaj turysta to coraz częściej człowiek w dojrzałym wieku odwiedzający chętnie nie tylko Europę, ale także odległe egzotyczne destynacje. Tunezja, Tajlandia, Dubaj czy Zanzibar są coraz chętniej wybierane za cel naszych podróży. A jednocześnie coraz więcej z nas zmaga się z chorobami przewlekłymi. Tacy turyści szczególnie wymagają odpowiedniej ochrony podczas wyjazdu i tego oczekują. Dostrzegamy tę potrzebę, dlatego dopasowaliśmy naszą ofertę do ich sytuacji. Organizujemy i pokrywamy koszty leczenia w razie zaostrzenia się chorób przewlekłych do 100% sumy ubezpieczenia kosztów leczenia i assistance – wyjaśnia Agata Ambroziak-Rogulska. 

Źródło: LINK4