Wydatki na leki coraz mocniej obciążają domowe budżety, szczególnie w przypadku preparatów pełnopłatnych. Nie każdy jednak wie, że część tych kosztów może pokryć ubezpieczenie lekowe. W zależności od wariantu wsparcie może sięgać nawet 70% ceny leków na receptę.
Rosnące wydatki na leki
Koszt farmakoterapii pozostaje istotną częścią wydatków ponoszonych przez pacjentów. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2025 roku Polacy dopłacili z własnych środków 18,1 mld zł do leków na receptę. W przeliczeniu na jednego mieszkańca oznacza to średnio 483 zł. Największym obciążeniem pozostają preparaty pełnopłatne, których koszt w całości ponosi pacjent. Jak wskazują lipcowe dane PEX PharmaSequence, ich ceny rosną obecnie ponad siedmiokrotnie szybciej niż leków objętych refundacją. W efekcie, mimo rosnącego poziomu finansowania ze strony NFZ pacjenci nadal odczuwają wzrost cen przy aptecznej kasie.
– Pacjenci nie analizują rynkowych wskaźników procentowych, lecz rzeczywiste kwoty na paragonach, a te rosną obecnie najszybciej w segmencie leków pełnopłatnych. Osoba realizująca receptę raz na kwartał może uznać to za marginalny problem, jednak pacjenci częściej korzystający z leków odczuwają podwyżki każdego miesiąca. Ubezpieczenie lekowe to mechanizm, który przenosi rzeczywiste wsparcie finansowe bezpośrednio do punktu zakupu – przy aptecznej kasie, bez angażowania polityki refundacyjnej. U nas to część ubezpieczenia zdrowotnego, które działa jak benefit pracowniczy – wskazuje Paulina Herman, Manager ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w Saltus Ubezpieczenia.
Dofinansowanie jako benefit pracowniczy
Rosnące koszty leczenia wpływają również na oczekiwania pracowników wobec benefitów pozapłacowych. Z badania OmniASM wynika, że 80,5% pacjentów obawia się wysokich wydatków na leki w przypadku choroby przewlekłej. Blisko 80% ankietowanych wysoko ocenia natomiast możliwość uzyskania dofinansowania do ich zakupu. Taką funkcję może pełnić ubezpieczenie lekowe oferowane jako element szerszej ochrony zdrowotnej.
– W przypadku naszego produktu, w zależności od wybranego zakresu ochrony, ubezpieczony otrzymuje 50% dofinansowania do leków na receptę stosowanych w chorobach sezonowych albo 50% lub nawet 70% dofinansowania do wszystkich leków na receptę. Roczny limit świadczeń wynosi od 600 do 1500 zł – dodaje Paulina Herman.
Jak widać, rozwiązanie to uzupełnia prywatną opiekę medyczną o kolejny etap leczenia. Pacjent zyskuje, bowiem nie tylko dostęp do konsultacji i diagnostyki, ale może również ograniczyć własne wydatki na zaleconą farmakoterapię.
Rozliczenie bezpośrednio w aptece
Istotnym elementem rozwiązania jest sposób rozliczenia dofinansowania. Pacjent nie musi najpierw płacić pełnej ceny leków, a następnie składać wniosku i czekać na zwrot części wydatków. Należność zostaje pomniejszona już podczas realizacji recepty. Rozliczenie odbywa się bezgotówkowo za pośrednictwem systemu epruf, który obejmuje około 9,5 tys. aptek, czyli ponad 86% placówek w Polsce. Ubezpieczony korzysta z kodu dostępnego w aplikacji na telefonie, a po jego zeskanowaniu płaci kwotę pomniejszoną o przysługujące dofinansowanie.
– Pracodawca oferuje benefit, z którego pracownik czerpie natychmiastową i łatwo mierzalną korzyść. Możliwość tańszego wykupienia antybiotyku jeszcze tego samego dnia zapobiega odkładaniu terapii w czasie. Skutkuje to szybszym powrotem do zdrowia i, z perspektywy pracodawcy, krótszą absencją chorobową – podsumowuje Paulina Herman z Saltus Ubezpieczenia.
Źródło: SALTUS Ubezpieczenia, brandscope.pl







