Rynek ubezpieczeń majątkowych dla przedsiębiorstw wyraźnie zmienia kierunek. Stawki spadają już szósty kwartał z rzędu, a jednocześnie ubezpieczyciele chętniej biorą na siebie ryzyko. Firmy wykorzystują tę sytuację w negocjacjach i coraz częściej w ramach tych samych budżetów zyskują więcej ochrony.
Nowe możliwości dla biznesu
Po latach wzrostów globalny rynek wszedł w fazę większej konkurencji cenowej. Dane Marsh Global Insurance Market Index pokazują, że w Europie pod koniec 2025 roku składki były niższe o 6%. To wyraźna zmiana klimatu negocjacyjnego, ponieważ przedsiębiorcy mogą dziś sięgnąć po szerszą ochronę bez zwiększania kosztów. Co więcej, coraz częściej decydują się na wyższe sumy ubezpieczenia. Dzięki temu możliwe jest lepsze zabezpieczenie majątku przy zachowaniu dotychczasowego poziomu wydatków. Niewątpliwie sprzyja temu rosnąca konkurencja między ubezpieczycielami. Walczą oni o klientów nie tylko ceną, lecz także zakresem ochrony.
Coraz odważniejsze podejście do ryzyka
Co ciekawe, mimo spadających stawek sektor notuje dobre wyniki. Składka przypisana brutto w ubezpieczeniach majątkowych wzrosła w 2025 roku o 5,9% i osiągnęła 64,75 mld zł. W samych ubezpieczeniach mienia było to 13,59 mld zł. Co istotne, dynamika w poszczególnych grupach różni się. Segment ryzyk żywiołowych rośnie, podczas gdy pozostałe szkody rzeczowe lekko hamują. Dane pokazują też, że jednocześnie poprawia się szkodowość. Liczba szkód i zdarzeń w grupie żywiołów wyraźnie spadła rok do roku. To z pewnością przekłada się na większą gotowość zakładów do przyjmowania ryzyka.
– Polscy ubezpieczyciele mają dziś i pojemność, i apetyt na ryzyko korporacyjne. Warunki negocjacyjne są najlepsze od lat. Klienci korporacyjni coraz aktywniej korzystają z miękkiej fazy rynku. Najczęściej obserwowane działania to podnoszenie sum ubezpieczenia przy zachowaniu dotychczasowej składki, rozszerzanie zakresu ochrony o ryzyka wcześniej pomijane (m.in. ubezpieczenie od utraty zysku) oraz wykupowanie rozszerzeń znoszących wyłączenia odpowiedzialności. Rośnie też popularność umów dwu- i trzyletnich, które pozwalają zakotwiczyć korzystne warunki przed ewentualnym odwróceniem cyklu rynkowego – mówi Agata Kozieł, Dyrektor Działu Ubezpieczeń Korporacyjnych w SALTUS Ubezpieczenia.
Niedoubezpieczenie nadal realnym problemem
Lepsze warunki nie rozwiązują jednak wszystkich wyzwań. Wciąż istotnym problemem pozostaje niedoubezpieczenie majątku. Szacunki wskazują, że nawet 30% nieruchomości w Polsce może być objętych zbyt niską ochroną, a skala niedoszacowania sięga średnio 31%. A dane dotyczące szkód katastroficznych pokazują, jak duże znaczenie ma właściwy poziom zabezpieczenia. W 2024 roku ich wartość wyniosła 3,84 mld zł, a same powodzie na południu kraju wygenerowały straty rzędu 13 mld zł. Co więcej, tylko część strat była objęta ochroną ubezpieczeniową, co potwierdza utrzymującą się lukę.
– 2026 rok to optymalny moment na audyt posiadanej ochrony z uwagi na korzystne ceny. Należy go jednak przeprowadzić rozsądnie, żeby nie wpaść w pułapkę niedoubezpieczenia. Weryfikację i ewentualne zmiany warto przeprowadzić wspólnie z brokerem ubezpieczeniowym. Wiedza i doświadczenie, a także znajomość konkretnych branż i firm, pozwalają mu najlepiej zidentyfikować miejsca wrażliwe na kryzys oraz wynegocjować korzystne warunki, które zabezpieczą firmę kompleksowo. Przy odnawianiu polisy nie można też pominąć aktualizacji wartości odtworzeniowej mienia i klauzul inflacyjnych czy leeway, które minimalizują ryzyko niedoszacowania wartości mienia. To ryzyko, na które odpowiedzialny biznes nie może sobie dziś pozwolić – dodaje Agata Kozieł z SALTUS Ubezpieczenia.
Źródło: SALTUS Ubezpieczenia, brandscope.pl







