Na koniec marca 2026 roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych sięgnęła 949,8 tys. i było to o ponad 120 tys. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie Barometr Zawodów 2026 wskazuje 17 profesji, w których pracodawcy nadal nie mogą obsadzić wakatów. W tej sytuacji grupowe ubezpieczenia zdrowotne coraz częściej pomagają firmom utrzymać pracowników w branżach z niedoborem kadr.
Rynek pracy pod presją niedoboru specjalistów
Statystyki pokazują, że obraz rynku pracy pozostaje niespójny. W części sektorów rośnie liczba osób bez zatrudnienia, z kolei w innych utrzymuje się wyraźny deficyt pracowników. Dotyczy to transportu, budownictwa, przemysłu oraz ochrony zdrowia i edukacji. Wśród zawodów deficytowych znajdują się kierowcy ciężarówek i autobusów, spawacze, elektrycy, monterzy instalacji, magazynierzy, a także lekarze, pielęgniarki, nauczyciele i psycholodzy. Co istotne, niedobór w wielu z tych profesji ma charakter trwały. Oznacza to długofalowe wyzwanie dla pracodawców, niewątpliwe trudniejsze niż krótkotrwałe wahania koniunktury. Firmy reagują nie tylko poprzez podwyżki wynagrodzeń. Coraz częściej sięgają po rozwiązania pozapłacowe, ponieważ dostępność pracowników zależy również od warunków pracy i poziomu zabezpieczenia zdrowotnego.
– Kiedy coraz trudniej jest obsadzić wakaty w transporcie czy budownictwie, samo podnoszenie wynagrodzeń może nie wystarczyć. Pracodawcy muszą też zadbać o zdrowie obecnych pracowników – bo jeśli odejdą na długotrwałe zwolnienie, bardzo ciężko będzie znaleźć za nich zastępstwo. I dlatego dobrze dopasowana profilaktyka zdrowotna to w branżach deficytowych inwestycja w ciągłość działania firmy. Pamiętajmy też, że profilaktyka chorób zawodowych to obowiązek w ramach medycyny pracy – mówi Monika Witkowska, Zastępca Dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w SALTUS Ubezpieczenia.
Choroby zawodowe i wypadki
Co ciekawe, branże, w których koncentrują się zawody deficytowe odpowiadają za ponad 63% wszystkich stwierdzonych w 2024 roku chorób zawodowych. Obejmują one między innymi budownictwo, transport, przetwórstwo przemysłowe, ochronę zdrowia i edukację. Niewątpliwe skala tego zjawiska przekłada się na realne wyzwania kadrowe. W 2024 roku odnotowano również 67 tys. wypadków przy pracy, w tym 250 śmiertelnych i 459 ciężkich. Najwyższy wskaźnik wystąpił w górnictwie, ale wysokie ryzyko utrzymuje się także w budownictwie i przemyśle. To właśnie te sektory należą do najbardziej narażonych na niedobór pracowników. Spektrum problemów zdrowotnych pozostaje szerokie. Spawacze są narażeni na choroby układu oddechowego i uszkodzenia wzroku. Kierowcy zmagają się z przeciążeniami kręgosłupa oraz chorobami układu krążenia. Pracownicy budowlani doświadczają urazów i chorób płuc. W ochronie zdrowia i opiece pojawiają się dodatkowo choroby zakaźne oraz przewlekłe przeciążenia układu ruchu.
– Choroby zawodowe to problem, którego nie wolno bagatelizować – zwłaszcza w branżach z niedoborem pracowników. W budownictwie, transporcie czy przemyśle wystarczy kilka lat pracy bez odpowiedniej profilaktyki, żeby wzrosło ryzyko pojawienia się poważnych schorzeń. Dlatego rynek ubezpieczeń umożliwia rozszerzenie standardowych polis zdrowotnych o dedykowane programy profilaktyczne, dopasowane do ryzyk konkretnego zawodu i chorób – dodaje Monika Witkowska.
Profilaktyka zdrowotna dopasowana do specyfiki pracy
Eksperci wskazują, że wśród zawodów deficytowych szczególną grupę stanowią profesje o trwałym niedoborze kadr. Należą do nich kierowcy, spawacze, elektrycy, monterzy instalacji, magazynierzy, pielęgniarki, opiekunowie osób starszych oraz samodzielni księgowi. Każda z tych grup mierzy się z odmiennym profilem ryzyka zdrowotnego. Kierowcy są narażeni na choroby układu krążenia i przeciążenia kręgosłupa. Pracownicy fizyczni zmagają się z urazami oraz chorobami układu oddechowego. Personel medyczny i opiekuńczy doświadcza ryzyka zakażeń i wysokiego obciążenia psychicznego. W pracy biurowej dominują schorzenia układu mięśniowo szkieletowego oraz problemy ze wzrokiem.
– Każda z opisanych branż generuje inne ryzyka zdrowotne – i każda wymaga innego zestawu badań, konsultacji i świadczeń profilaktycznych. W sytuacji, gdy jedne branże zwalniają, a inne desperacko szukają ludzi, grupowe ubezpieczenie zdrowotne z programem profilaktycznym przestaje być zwykłym benefitem. Staje się narzędziem, które pomaga utrzymać pracownika zarówno w dobrym zdrowiu, jak i na stanowisku – dodaje Monika Witkowska z SALTUS Ubezpieczenia.
Źródło: SALTUS Ubezpieczenia, brandscope.pl







